UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Serwis lem.pl używa informacji zapisanych za pomocą cookies (tzw. „ciasteczek”) w celach statystycznych oraz w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w Twojej przeglądarce internetowej. Korzystanie z niniejszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci końcowego urządzenia. Pliki cookies stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika i przeznaczone są do korzystania z serwisu lem.pl

ImageŻaden z Lemowych cykli nie powstawał tak długo: trzydzieści lat dzieli bowiem pierwsze opowieści Dzienników gwiazdowych od ostatniej, Pożytku ze smoka. Pomysłowość autora w kreacji fantastycznych światów i niezwykłych fabuł nie zna tutaj granic. Bohater Dzienników, słynny gwiazdokrążca Ijon Tichy, jest postacią przypominającą z jednej strony barona Munchhausena, z drugiej - Guliwera. Opowieści o jego podróżach przynoszą tyleż nieprawdo­podobnych i zabawnych zmyśleń, co poważnych refleksji nad paradoksalną naturą świata, człowieka i jego, opartej na sprzecznościach, kultury.

Image

Zawsze pasjonowały mnie sytuacje takie jak ta z Dzienników gwiazdowych, kiedy pojawił się dobroczyńca, który wynalazł środek znoszący całą przyjemność związaną z uprawianiem seksu, a widząc brak zainteresowania, nasypał go do studni w miasteczku i był zdziwiony, gdy postanowiono go z wdzięczności za ten wspaniały czyn powiesić, co, jak pan pewnie pamięta, starannie wykonano. To jest chyba typowe dla mnie podejście do tych spraw.
(Tako rzecze Lem)

Image    W krótki czas po mym powrocie z jedenastej podróży gwiazdowej coraz więcej miejsca jęła zajmować w gazetach walka konkurencyjna dwóch wielkich producentów maszyn pralniczych, Nuddlegga i Snodgrassa.
    Bodajże pierwszy Nuddlegg wprowadził na rynek pralki tak zautomatyzowane, że same oddzielały bieliznę białą od kolorowej, po wypraniu zaś i wyżęciu prasowały ją, cerowały, obrębiały i oznaczały pięknie haftowanymi monogramami właściciela, a na ręcznikach wyszywały dydaktyczne, krzepiące sentencje, w rodzaju: „Kto rano wstaje, temu robot daje”, itp. Snodgrass zareagował na to rzuceniem w sieć handlową pralek, które same układały czterowiersze do wyszywania, w zależności od kulturalnego poziomu i wymagań estetycznych klienta. Następny model pralki Nuddlegga wyszywał już sonety; Snodgrass odpowiedział pralkami podtrzymującymi konwersację w łonie rodziny podczas przerw programu telewizyjnego.

Dzienniki gwiazdowe. Dziwne to dzienniki, bo autor i bohater tych zapisków w trakcie swych ciągnących się latami przygód nie starzeje się ani odrobinę, wciąż jest pełen sił i młodzieńczego wigoru. A przecie żaden z Lemowych cykli nie powstawał tak długo! Pierwsze odcinki Dzienników datują się na początek lat pięćdziesiątych, ostatni — Pożytek ze smoka — powstał w roku 1983, a więc dzieli je trzydzieści lat, podczas których na świecie „wszystko się zmieniło”, jeden tylko Ijon Tichy pozostał taki, jaki był — tak jakby nie zauważył wszystkich zachodzących przez ten czas przewrotów w świecie polityki czy myśli ludzkiej. Kim więc jest ów niezmienny bohater Dzienników? Nic nie wiemy o jego życiu rodzinnym; jeśli do domu (na Ziemię) wpada, to tylko po to, aby za chwilę znowu gdzieś polecieć, jeśli ma jakąś biografię, to tylko w kawałeczkach — takich, które się nadadzą jako materiał do anegdoty.

Słynny gwiazdokrążca, kapitan dalekiej żeglugi galaktycznej, łowca meteorów i komet, niestrudzony badacz i odkrywca osiemdziesięciu tysięcy trzech globów, doktor h.c. uniwersytetów Obojga Niedźwiedzic, członek Towarzystwa Opieki nad Małymi Planetami i wielu innych towarzystw, kawaler orderów mlecznych i mgławicowych, Ijon Tichy, sam ukaże się Czytelnikowi w niniejszych Dziennikach, które stawiają go w rzędzie takich nieustraszonych mężów przeszłości, jak Karol Fryderyk Hieronim Muenchhausen, Paweł Masłobojnikow, Lemuel Gulliwer czy Maitre Alkofrybas.

Narrator oraz główny bohater Dzienników gwiazdowych, Kongresu futurologicznego, Wizji lokalnej i Pokoju na Ziemi. Ijon Tichy towarzyszy Lemowi przez ponad trzydzieści lat jego pisarskiej drogi.

Kraków, 15 września 1975 [Sława i fortuna. Listy S. Lema do M. Kandla]

Kochany Panie,

z przyjemnością kwituję odbiór, od Seabury’ego, drugiej części Pańskiego tłumaczenia Dzienników gwiazdowych. Poza 21 Podróżą nic nie wzbudziło tam najmniejszych moich zastrzeżeń. Proszę też z góry wybaczyć mi to, że zamiast z lubością cytować poszczególne Pana, osobliwie udatne pomysły i zwroty, zajmę się raczej (naprawdę drobniutkimi) niedomaganiami, jeśli w ogóle można tu o niedomaganiach mówić.

W Podróży 21 najpierw określę parę drobnostek do rozważenia. Pomyłkę sensu stricto znalazłem tylko jedniusieńką, oto zdanie, iż gwarndlista („thumnist” u Pana) ma „osiemnastkę”, oznacza, iż jako podlegający OSIEMNASTEMU paragrafowi KK (Kodeksu Karnego), jest on uznany za NIEPOCZYTALNEGO i tym samym nie może za swoje czyny odpowiadać. U nas w Polsce „dostać osiemnastkę”, to „dostać wariackie papiery”, tj. być uznanym za wariata sądownie.

Pierwsze opowiadania z cyklu Dzienników gwiazdowych zostały opublikowane przez wydawnictwo Iskry w 1954 roku w tomie Sezam. W roku 1957 Iskry wydają po raz pierwszy Dzienniki gwiazdowe w formie osobnej książki.

Kolejne wydania (modyfikowane oraz sukcesywnie uzupełniane przez autora):

  • Iskry, Warszawa 1958
  • Iskry, Warszawa 1961 (pod tytułem Księga robotów
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 1966
  • Czytelnik, Warszawa 1971
  • Czytelnik, Warszawa 1976
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 1982
  • Gebethner i Ska, Warszawa 1991
  • Interart, Warszawa 1994
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 1999
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003

Image   [...] Był to wielki dzień dla Andrygonów; we wszystkich szkołach odbywały się właśnie egzaminy maturalne. Jeden z przedstawicieli rządu spytał, czy nie zechcę uświetnić matury moją obecnością; ponieważ przyjęto mnie nadzwyczaj gościnnie, nie mogłem prośbie tej odmówić. Jakoż prosto z lotniska pojechaliśmy pidłakiem (są to duże, beznogie płazy, podobne do wężów, używane tam powszechnie jako wierzchowce) do miasta. Przedstawiwszy mnie licznie zgromadzonej młodzieży i nauczycielom jako czcigodnego gościa z planety Ziemi, przedstawiciel rządu opuścił zaraz salę. Nauczyciele usadowili mnie na honorowym miejscu przy żerwie (rodzaj stołu), po czym przerwany egzamin toczył się dalej. Uczniowie, podekscytowani moją obecnością, zrazu jąkali się, mocno zmieszani, ale dodawałem im otuchy serdecznym uśmiechem, a temu i owemu podpowiedziałem właściwe słowo, tak że pierwsze lody wnet prysnęły. Pod koniec odpowiadali coraz lepiej. W pewnej chwili przed komisją egzaminacyjną stanął młody Andrygon, porosły wzdręgami (rodzaj ostryg, używanych jako ubranie) tak ślicznymi, jakich dawno nie widziałem, i jął odpowiadać na pytania z nieporównaną elokwencją i swadą. Słuchałem go z przyjemnością, konstatując, że poziom nauki jest tu wcale wysoki.

   Wtem egzaminator zapytał:

   - Czy kandydat potrafi udowodnić, dlaczego życie na Ziemi jest niemożliwe?

   Instrukcja dla cudzoziemców

   Kurdel jako zwierzyna łowna stawia najwyższe wymagania tak walorom osobistym, jak i sprzętowi myśliwego. Ponieważ zwierzę to w trakcie ewolucji przysposobiło się do opadów meteorytowych, wytworzywszy pancerz nie do przebicia, na kurdle poluje się od środka.

   Do polowania na kurdle niezbędne są:
   A) w fazie wstępnej - pasta podkładowa, sos grzybowy, szczypiorek, sól i pieprz;
   B) w fazie właściwej - miotełka ryżowa, bomba zegarowa.

   I. Przygotowanie na stanowisku.
   Na kurdle poluje się z przynętą. Myśliwy, natarłszy się wprzód pastą podkładową, kuca w bruździe ściorgu, po czym towarzysze posypują go z wierzchu drobno pokrajanym szczypiorkiem i przyprawiają do smaku.
   II. W tej pozycji należy oczekiwać kurdla. Gdy zwierz zbliży się, trzeba, zachowując spokój, chwycić oburącz bombę zegarową trzymaną między kolanami. Głodny kurdel łyka zwykle od razu. Jeżeli kurdel nie chce brać, można go dla zachęty delikatnie poklepać po języku. Gdy grozi pudło, niektórzy radzą dodatkowo się posolić, jest to jednak krok nader ryzykowny, gdyż kurdel może kichnąć. Mało który myśliwy przeżył kichnięcie kurdla.
   III. Kurdel, który wziął, oblizuje się i odchodzi. Po połknięciu myśliwy niezwłocznie przystępuje do fazy czynnej, tj. za pomocą miotełki otrzepuje z siebie szczypiorek i przyprawy, aby pasta mogła swobodnie rozwinąć swe działanie przeczyszczające, po czym nastawia bombę zegarową i oddala się możliwie szybko w stronę przeciwną tej, z której przybył.
   IV. Opuszczając kurdla, należy uważać, by spaść na ręce i nogi i nie potłuc się.

   U w a g i. Używanie przypraw ostrych jest wzbronione. Również wzbronione jest podkładanie kurdlom bomb zegarowych nastawionych i posypanych szczypiorkiem. Postępowanie takie jest ścigane i karane jako kłusownictwo.

Ohydek Szalej

Niemiecki miniserial (sześć odcinków)  "Ijon Tichy - gwiezdny podróżnik", który dubbingują Maciej Stuhr i Edyta Jungowska.Twórcom filmu udało się doskonale uchwycić klimat i specyficzne poczucie humoru "Dzienników gwiazdowych".