UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Serwis lem.pl używa informacji zapisanych za pomocą cookies (tzw. „ciasteczek”) w celach statystycznych oraz w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w Twojej przeglądarce internetowej. Korzystanie z niniejszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci końcowego urządzenia. Pliki cookies stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika i przeznaczone są do korzystania z serwisu lem.pl

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Image

Szkice zawarte w tym tomie to przede wszystkim osobista rozprawa Lema z literaturą — widzianą raz od strony bezlitośnie nicowanych teorii interpretacji, raz znów od strony czytelniczej praktyki. Lem prezentuje się tutaj jako czytelnik znakomity: świadomy wszystkich tajników literackiego warsztatu, ale przy tym zaangażowany w dzieło osobiście, nie kryjący indywidualnych gustów, opisujący z pasją intrygującą przygodę rozłamywania tajemnic tekstów i ich twórców.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

1

Podczas lektury książek Damona Knighta (In Search of Wonder) i Jamesa Blisha (The Issue at Hand) przyszło mi do głowy kilka pytań, na które nigdzie nie mogłem znaleźć odpowiedzi. Przykładowo: W środowisku fantastyki słyszy się, że SF w miarę upływu lat staje się coraz lepsza. Jeśli istotnie tak jest, dlaczego w takim razie przeciętna produkcja, owa lwia część wszystkich nowości wydawniczych, jest tak mizerna? Albo: Nie brakuje nam definicji genologicznych. Na próżno szukać by jednak wyjaśnienia, dlaczego nie istnieje coś takiego jak teoretyczna, uogólniająca krytyka gatunku i dlaczego nieśmiałe próby tego rodzaju krytyki można znaleźć wyłącznie w fanzinach, czyli czasopismach dla amatorów, o niewielkim nakładzie i niewielkim (jeśli nie żadnym) wpływie na autorów i politykę wydawniczą. A dalej: Blish i Knight zgodnie twierdzą, że czytelnicy SF nie są zdolni odróżnić wartościowej powieści od przeciętnej. Jeśli ta opinia jest słuszna, to jak to się stało, że tego typu publiczność dostała się gatunkowi literatury, który chce odzwierciedlać najwyższe — i jeszcze na dokładkę fantastycznie wzmocnione — osiągnięcia ludzkich działań?

    W powodzi tekstów składających się na eseistykę Lema książka niniejsza stanowi pozycję osobną i zachowującą swą tożsamość, choć jest to niby tylko wybór z wielu tekstów, podlegający na przestrzeni lat zarówno cięciom, jak uzupełnieniom. Z edycji pierwszej Rozpraw i szkiców — z 1975 roku — pozostał w niej trójdzielny układ, w którym pierwsza część poświęcona jest zagadnieniom teoretycznoliterackim, druga — omówieniom wybranych dzieł prozy, trzecia — nauce i technologii. W wersji dzisiejszej cięcia dotyczyły przede wszystkim tej ostatniej części, z której autor usunął aż pięć tekstów, dodając jeden zaledwie. I nic dziwnego: w tej dziedzinie przedmiot refleksji dezaktualizuje się najszybciej. Jakkolwiek interesujące mogą być więc dla nas sądy Lema na temat poznania pozazmysłowego czy podsumowania rozwoju informatycznej technologii, książka w swej części zasadniczej traktuje dziś o literaturze i o niej będziemy tu mówić. Znamienny jest zresztą już sam fakt, że w tej dziedzinie zbiór tekstów powiększył się o kilka istotnych szkiców, wypadł zaś z nich tylko jeden — poświęcony Iredyńskiemu, pisarzowi, którego dziełom autor odmawia dziś stosownej wagi.