UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Serwis lem.pl używa informacji zapisanych za pomocą cookies (tzw. „ciasteczek”) w celach statystycznych oraz w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w Twojej przeglądarce internetowej. Korzystanie z niniejszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci końcowego urządzenia. Pliki cookies stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika i przeznaczone są do korzystania z serwisu lem.pl

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Image

Powrót z gwiazd to historia astronauty, który na skutek paradoksu czasowego Einsteina powrócił z wyprawy w Kosmos na Ziemię, gdzie tymczasem minęło półtora stulecia. Astronauta próbuje zrozumieć i zaakceptować ziemską cywilizację, która zrezygnowała z podejmowania ryzyka na rzecz bezpieczeństwa i dostatku. Fascynująca wizja Ziemi jako „obcej planety", na której — by żyć tam dalej - trzeba na nowo doświadczyć na sobie problemów sensu egzystencji, dobra i zła, swobody i zniewolenia, agresji i miłości.

 

Image

Razi mnie sentymentalizm tej książki, krzepa bohaterów, papierowość bohaterki. Coś mi tam zalatuje Remarkiem z jego Trzech towarzyszy. Jest w tym jakieś gówniarstwo. A mówiąc spokojniej - autorowi nie wolno robić bohaterom przyjemności dlatego, bo im sprzyja. Romans w końcu mógł się skończyć jak w powieści, ale warunkiem koniecznym byłaby osobowość tej ukochanej narratora, a w istocie jest ona pustym miejscem. Co prawda sam problem betryzacji uważam nadal za sensowny, ale jego realizację zbytnio uprościłem. Ten świat jest zbyt płaski, jednowymiarowy. Mój obojnaczy stosunek do tej książki najlepiej widać po tym, że jednak pozwalałem ją tłumaczyć.

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna

    Chciałem postawić nogę na stopniu, ale nie było go. Między metalowym kadłubem a krawędzią peronu ziała metrowa szczelina. Tracąc równowagę, nie przygotowany na taką pułapkę, dałem niezgrabnego susa i, już w powietrzu, poczułem chwytający mnie jakby od dołu strumień niewidzialnej siły, tak że przepłynąłem nad pustką i zostałem miękko postawiony na białej nawierzchni, która poddała się elastycznie. Musiałem, lecąc, mieć niezbyt mądrą minę — poczułem kilka rozbawionych spojrzeń, tak mi się przynajmniej wydało, zawróciłem szybko i poszedłem wzdłuż peronu. Pocisk, którym przybyłem, spoczywał w głębokim łożu, oddzielony od krawędzi peronów nie zabezpieczonym niczym rozziewem. Niby niechcący zbliżyłem się do tej pustki i powtórnie uczułem niewidzialną sprężystość, która nie dała mi wykroczyć poza biały brzeg. Chciałem szukać źródła tej osobliwej siły, ale nagle jakbym się ocknął: byłem na Ziemi.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

    Powrót z gwiazd zaczyna się w miejscu, w którym opowieści o kosmicznych przygodach zazwyczaj się kończą: bohater powieści, astronauta, pokonawszy niezliczone niebezpieczeństwa swej wyprawy, ląduje na Ziemi, aby odpoczywać na koniec w chwale po swych bohaterskich wyczynach. Tu wszelako okazuje się, że jego heroizm nikomu nie był potrzebny. Wskutek znanego paradoksu czasowego Einsteina Hal Bregg postarzał się o niewiele lat, na Ziemi natomiast minęło ich aż 127. Astronauta powraca więc do świata zupełnie różnego niż ten, z którego wyruszał, do świata, w którym bohaterstwo, podejmowanie ryzyka, eksploracja odległych planet traktowane są jako cywilizacyjne „błędy młodości”. Pokolenie wnuków Bregga ceni sobie przede wszystkim brak konfliktów, egalitaryzm, powszechną dostępność dóbr i niczym nie zakłócany społeczny błogostan.

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Trzeba wreszcie wyraźnie powiedzieć, że stopień oryginalności i znaczenia, jaki Lem osiągnął w literaturze fantastycznej jest o tyle bardziej zaskakujący, o ile jego twórczość stanowi zjawisko w polskim pisarstwie współczesnym absolutnie odosobnione. Samotność Lema musi więc znaleźć odpowiednią kompensatę w szczególnej uwadze i życzliwości ze strony krytyki.

Współczesna literatura fantastyczna (zwłaszcza zachodnia) biegnie dwoma skrajnymi nurtami: tzw. science-fiction oraz tzw. fantasy. Można dla obu nurtów znaleźć inne nazwy, bardziej przylegające i po prostu ładniejsze, ale nie to jest ważne. Istotne są zasadnicze różnice, jakie występują między obu nurtami, a które traktuje się albo powierzchownie, lub których wręcz się nie dostrzega.

Science-fiction wywodzi się z literatury Verne'a. Ambicją utworów tego typu jest: w oparciu o możliwie najpełniejszą znajomość współczesnej nauki (a głównie: techniki) przewidzieć materialny, cywilizacyjny kształt przyszłego świata. Autora obowiązuje ścisłość, logika i dopiero na trzecim miejscu — wyobraźnia. Strona artystyczna (w sensie literatury innego typu), a nawet psychologiczna utworu zależy często od szczęśliwego przypadku. Jeśli chodzi o aspiracje filozoficzne, lub zgolą metafizyczne, to są one raczej niepożądane. Lepiej zastąpić je atrakcyjnością perypetii.