UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Serwis lem.pl używa informacji zapisanych za pomocą cookies (tzw. „ciasteczek”) w celach statystycznych oraz w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w Twojej przeglądarce internetowej. Korzystanie z niniejszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci końcowego urządzenia. Pliki cookies stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika i przeznaczone są do korzystania z serwisu lem.pl

Image

Katar jest lepszą, bo bardziej wiarygodną wersją Śledztwa. Sam jestem mu gotów dać wiarę. Nawet w kategoriach naturalizmu i wiarygodności naiwnej jest to lepiej zrobione. A moje przywiązanie do tego pomysłu bierze się po prostu stąd, że zawsze miałem maniakalny stosunek do tego, co potrafi zdziałać przypadek, koincydencja, ślepy traf czy Los.

Być może, że sceny z II rozdziału nie wyszły mi, jak chciałem, bo ja nie uważam bohatera za Hero­sa — intencją moją było uwidocznić działanie pewnej Rutyny, faceta przez długie lata trenowano, aby umiał reagować błyska­wicznie, nie tracąc głowy, no i nauczyli go tego, więcej tam nic z Bohaterstwa nie miało być — w każdym razie on się na pewno nie uważał za Herosa.

Sława i fortuna. Listy Stanisława Lema do Michaela Kandla