UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Serwis lem.pl używa informacji zapisanych za pomocą cookies (tzw. „ciasteczek”) w celach statystycznych oraz w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w Twojej przeglądarce internetowej. Korzystanie z niniejszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci końcowego urządzenia. Pliki cookies stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika i przeznaczone są do korzystania z serwisu lem.pl

Image

Katar to powieść jak gdyby „kryminalna" — bo chodzi w niej o rozwiązanie zagadki serii tajemniczych zgonów, które przydarzają się klientom neapolitańskich zakładów kąpielowych. Bohater książki, amerykański kosmonauta na przedwczesnej, z powodu alergii, emeryturze, próbuje rozwikłać dylemat. Wplątuje się w szereg niezwykłych przygód, ale na koniec okazuje się, że najważniejsza z nich to przygoda poznającego umysłu, który musi wytyczyć sobie drogę w chaosie tysięcy zdarzeń dzisiejszego świata.

 

5.00 out of 5 based on 4 ratings4 user reviews.
Zawsze gdy pada deszcz... Reviewed by dreg on . Nie ma w tej książce bujania w kosmicznych obłokach. Jest za to jeden z często poruszanych przez Lema tematów: jak nieprawdopodobne rzeczy mogą się zdarzyć, a raczej ILE RAZY mogą się zdarzyć. Jedno jest pewne - przypomnicie sobie słowa tej książki za każdym razem gdy zobaczycie padający deszcz. Rating: 5 5
Jakoś o tym cisza... Reviewed by Odilo on . W tej moim skromnym zdaniem najwspanialszej powieści Lema (wiem, że jestem tu w mniejszości, ale trwam przy swoim zdaniu) znajduje się coś, o czym żaden z krytyków, czy recenzentów jakoś nigdy nie wspomniał. Mianowicie opis doświadczenia psychodelicznego, kiedy to skumulowane działanie kilku substancji przynosi u głównego bohatera efekty podobne wywołanym przez LSD, ale chyba raczej STP lub czegoś podobnego. Zawsze się zastanawiałem, czy Autor chciał kiedykolwiek spróbować, a jeśli tak było, to czy opis swej "podróży" zawarł właśnie w "Katarze". W każdym razie może jakimś tropem jest tutaj zadedykowanie tej powieści dr. Madejskiemu, znanemu psychiatrze przecież... Rating: 5 5
Przypadek kryminalny Reviewed by Przemysław Chudzik on . Katar Stanisława Lema jest wydanym w 1976 roku kryminałem osadzonym w niedalekiej przyszłości (początek lat 80.) Powieść jest podzielona na trzy rozdziały – części. W części pierwszej autor prezentuje głównego bohatera, nie do końca pogodzonego ze swoim życiem emerytowanego astronautę. Protagonistę poznajemy, śledząc jego strumień świadomości. Sugestywny nastrój tych nie zawsze wesołych przemyśleń z łatwością udziela się czytelnikowi. Z kolei część druga ma za zadanie ukazać „życie zewnętrzne” – tu najważniejsze są jego czyny i relacje ze światem. W toku dwóch pierwszych partii dzieła nie poznamy istoty sprawy kryminalnej, w którą zaangażowany jest protagonista. Pisarz skąpo dawkuje informacje, a poszczególne elementy pojawiają się niejako przypadkiem – wyławiamy je z chaotycznych myśli bohatera, z rozmów i niektórych wydarzeń. Mimo to czytelnik jest zaangażowany w akcję od początku. Kunszt autora objawia się w tym, że po jednym tylko wydarzeniu, pozbawionym wyraźnego sensu, próbujemy zestawiać nieliczne dostępne nam elementy i „na własną rękę” zastanawiamy się, czy kolejne wydarzenia wiążą się ze sprawą (o której przecież nic nie wiemy), czy też są dziełem przypadku. W prowadzone przez astronautę śledztwo zostajemy wtajemniczeni na początku trzeciej części. Jakkolwiek historia jest zawiła i obfituje w szczegóły, nie przytłacza, a to dzięki poprzednim dwóm częściom powieści, które odpowiednio nas na „prezentację” przygotowały. Okazuje się, że protagonista, pochodzący z Kanady były astronauta John, przypadkowo decyduje się wziąć udział w eksperymencie, który ma na celu odkrycie przyczyn domniemanych morderstw dokonanych w Neapolu na jedenastu turystach. Finał tej nieprawdopodobnej sprawy, choć przez czytelnika przewidywany, pojawia się nieoczekiwanie i mimo wszystko ma zaskakujący przebieg. Finał zwieńczony zostaje nutką humoru, gdy Lem puszcza do nas oko i uśmiecha się porozumiewawczo. Kompozycja dzieła i panowanie nad powieściowym żywiołem budzi uznanie. Poszczególne części Kataru wzajemnie się uzupełniają, nie ma tu bodaj jednego zbędnego słowa. Wszystkie elementy trafiają na swoje miejsca w zaplanowanym przez autora momencie. Jeśliby ktoś miał narzekać na przedstawiony w powieści rozwój wydarzeń czy nawet doszukiwać się fabularnych dróg na skróty – nie może, nie pozwala mu na to wiarygodna motywacja postaci, dobrze skonstruowany świat przedstawiony i drugi główny bohater, którym jest przypadek. Lem naświetla zagadnienie przypadku i prawdopodobieństwa z różnych poziomów, a jednym z nich jest oczywiście poziom naukowy. Każe badaczom – bohaterom epizodycznym – problem ten przez chwilę roztrząsać, ucina jednak dyskusje, nim nieobeznany z teoriami akcydentalności czytelnik mógłby się naukowym dyskursem zniechęcić. Niejako przy okazji, czy to wprost, czy to między wierszami, pisarz porusza też inne zagadnienia. W zakresie nauki odnosi się do kwestii szukania uniwersalnych praw rządzących światem i możliwości ich opisu. Znajdzie też miejsce dla subtelnej satyry na świat naukowy, gdzie badacze, obwarowani różnymi metodologiami, zamiast szukać sposobów na rozwiązanie problemów, czerpią przyjemność z ich namnażania. Natomiast odnosząc się do spraw społecznych Lem, nie stroniąc od dyskretnej ironii, opisuje m.in. postępująca pornografizację różnych sfer życia, terroryzm, wzrastającą rolę farmakologii czy zagubienie człowieka rozdartego między własną naturą a wymaganiami współczesności. Choć świat przedstawiony nieco się zestarzał, Katar jest powieścią godną lektury. Ciekawie przemyślana i skonstruowana, w sposób zwięzły dotyka wielu ważnych i niepokojąco aktualnych zagadnień, a pretekstem do ich poruszenia jest czytelniczo satysfakcjonująca historia kryminalna. Mimo że nie znajdziemy tu opisów gwiezdnych wypraw czy refleksji technologicznych, namysł poświęcony istocie przypadku zagwarantuje, że duch science będzie nam stale towarzyszył. Na osobną uwagę zasługuje styl autora, który cechuje się nienachalnym wyszukaniem i eleganckim wdziękiem. Rating: 5 5
„Zobaczyć Neapol i umrzeć…” Reviewed by Meszuge on . „Zobaczyć Neapol i umrzeć…” – wygląda na to, że Johann Wolfgang von Goethe miał rację: w Neapolu w szczególny sposób giną mężczyźni w średnim wieku. Amerykanie, ale nie tylko; ostatecznie ofiar jest kilkanaście. W związku z podobieństwami tych przypadków (wiek, stan zdrowia, wizyty w zakładzie balneologicznym Vittorinich i inne) nasuwa się podejrzenie, że sprawcą wydarzeń może być seryjny morderca, posługujący się tajemniczą trucizną, powodującą szaleństwo i ostatecznie prowadzącą do samobójstwa, brakuje jednak jakiegokolwiek pomysłu na motyw działania kogoś takiego, nie udaje się też znaleźć żadnych powiązań między ofiarami. Do rozwikłania zagadki wynajęty zostaje były kosmonauta – trochę jako detektyw, ale trochę też „na wabia”. Chodzi o jego podobieństwo do zmarłych (też cierpi na astmę), ale przede wszystkim na specjalne przygotowanie do działania w stresie, stabilną psychikę oraz zdolność logicznego myślenia pomimo zagrożenia. Tak, „Katar” to książka detektywistyczna. Z science fiction łączy ją profesja bohatera oraz istotne dla fabuły elementy teorii chaosu i rachunku prawdopodobieństwa. Szkoda, że w dorobku Lema jedyna taka, bo cykl z kosmonautą-detektywem w roli głównej mógłby okazać się zajmujący. Zapewne każdy miłośnik książek przechowuje w pamięci kilka przynajmniej pozycji wyjątkowych, szczególnych. Mogą to być arcydzieła literatury światowej, ale nie muszą. W moim osobistym „pakiecie sentymentalnym” znalazło się miejsce dla „Zabić drozda”, dla „Życia przed sobą”, dla Hucka Finna, Winnetou, Sherlocka Holmesa i dla „Kataru” Lema. Może właśnie fascynacja Holmesem zrodziła sympatię dla bohatera „Kataru” – w obu przypadkach ważny jest zdrowy rozsądek, dedukcja, logiczne myślenie, trzeźwy osąd, zdolność kojarzenia faktów oraz wyciągania wniosków z wnikliwej obserwacji rzeczywistości. Chyba nie tylko ja tak wysoko cenię sobie, wydany w 1976 roku, „Katar”, bo już trzy lata później Lem otrzymał za tę właśnie powieść Grand Prix de Littérature Policière, prestiżową nagrodę utworzoną w 1948 roku przez krytyka i pisarza Maurice'a Bernarda Endrèbe, którą nagradzani są autorzy najlepszych powieści detektywistycznych (policyjnych). Dziś wspominam z rozbawieniem, że po „Katar” sięgałem święcie przekonany, że jest to kolejna powieść fantastyczna Stanisława Lema, zastanawiałem się tylko, co ma do tego Katar – państwo na Półwyspie Arabskim nad Zatoką Perską; nieżyt nosa nie przyszedł mi na myśl nawet przez ułamek sekundy. Wart bacznej uwagi jest też warsztat Stanisława Lema. Bardzo długie akapity, zdania wielokrotnie podrzędnie złożone… Po prostu piękna polszczyzna, którą niewielu już potrafi się posługiwać (być może Głowacki); czytanie takiej prozy jest przyjemnością bez względu na temat. I, choć może się to wydawać zaskakujące, poruszane w książce zagadnienia są aktualne dzisiaj tak samo jak czterdzieści lat temu… albo i bardziej. Rating: 5 5