|
Strona 1 z 4 1 Podczas lektury książek Damona Knighta (In Search of Wonder) i Jamesa Blisha (The Issue at Hand) przyszło mi do głowy kilka pytań, na które nigdzie nie mogłem znaleźć odpowiedzi. Przykładowo: W środowisku fantastyki słyszy się, że SF w miarę upływu lat staje się coraz lepsza. Jeśli istotnie tak jest, dlaczego w takim razie przeciętna produkcja, owa lwia część wszystkich nowości wydawniczych, jest tak mizerna? Albo: Nie brakuje nam definicji genologicznych. Na próżno szukać by jednak wyjaśnienia, dlaczego nie istnieje coś takiego jak teoretyczna, uogólniająca krytyka gatunku i dlaczego nieśmiałe próby tego rodzaju krytyki można znaleźć wyłącznie w fanzinach, czyli czasopismach dla amatorów, o niewielkim nakładzie i niewielkim (jeśli nie żadnym) wpływie na autorów i politykę wydawniczą. A dalej: Blish i Knight zgodnie twierdzą, że czytelnicy SF nie są zdolni odróżnić wartościowej powieści od przeciętnej. Jeśli ta opinia jest słuszna, to jak to się stało, że tego typu publiczność dostała się gatunkowi literatury, który chce odzwierciedlać najwyższe — i jeszcze na dokładkę fantastycznie wzmocnione — osiągnięcia ludzkich działań?
Ale najważniejsze pytanie brzmi następująco: Dlaczego, nawet jeśli założyć, że SF, zaliczana do pulp, zrodziła się w intelektualnym rynsztoku i przez długi czas odżywiała się kiczem, nie jest w stanie skutecznie się od niego oderwać? Niniejszy esej próbuje na te pytania udzielić odpowiedzi. Jest to zatem „Prolegomena do ekologii SF” albo „Wprowadzenie w odizolowany socjokulturowo region twórczości”, lub też coś w rodzaju „Pragmatyki stosowanej dolnego królestwa literatury w walce o byť’. Te nieco pompatycznie brzmiące propozycje nazewnicze znajdą niżej swoje uzasadniające rozwinięcie. I jeszcze jedna uwaga: podczas pisania książki Blisha i Knighta były mi bardzo pomocne, nie traktowałem ich jednak tylko i wyłącznie jako zbioru recenzji — uznałem je raczej za etnologiczne sprawozdania, poświadczające kilka wypraw badawczych w egzotyczną krainę SF, tzn. za surowiec, który dopiero należy poddać zorientowanej socjologicznie analizie. Ustalone przez autorów fakty były dla mnie często ważniejsze niż ich opinie; znaczy to tyle, że uporządkowałem sobie ów materiał w sposób nie całkiem i niezupełnie zgodny z duchem tekstów źródłowych.
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 następna > ostatnia >>
|