|
|
|

Kongres futurologiczny to jedna z najbardziej brawurowo opowiedzianych przygód Ijona lichego. Zaproszony na zjazd futurologów we wstrząsanej rewolucją latynoamerykańskiej republice, Tichy przenosi się na koniec w świat, gdzie w groteskowym splocie zrealizowały się naraz — utopijna i antyutopijna wersja historii przyszłości. Kpina z futurologii podszyta jest — jak zawsze u Lema — refleksją serio o skłonności człowieka do "rozbratu z rzeczywistością".
|
Wajda nosił się przez jakiś czas z myślą o ekranizacji Kongresu. Bardzo go to fascynowało w tym okresie - wyobrażał sobie jakiś wielki hotel, w którym mógłby umieścić akcję... nawet taki odnalazł. Ale to też się w końcu rozbiło na pieniądzach, bo okazało się za drogie.
Mogłoby być ciekawie, przez ten wspaniały świat zaczyna przezierać drugi, koszmarny. Prawda? W dalszym ciągu twierdzę, że to mogłoby być bardzo interesujące, ale musiałbym do tego znaleźć jakiegoś Kubricka, by zaistniało duchowe pokrewieństwo między autorem scenariusza a reżyserem. |
|
|
9 IX 2039. Obiad z mecenasem Crawleyem w małej restauracji włoskiej („Bronx”) bez jednego robota czy komputera. Znakomite chianti. Podawał nam sam szef kuchni, musiałem chwalić, chociaż nie znoszę ciasta w takich ilościach, nawet z zielem bazyliszka. Crawley to typ prawnika w wielkim stylu, bolejący nad upadkiem sztuki obrończej: krasomówstwo nie popłaca już, skoro decyduje rachuba punktów karnych. Zbrodnia nie sczezła jednak tak całkowicie, jak sądziłem. Stała się raczej niedostrzegalna.
|
|
Futurologia i chichot diabła |
|
Kongres futurologiczny nosi datę powstania: listopad 1970. Dla futurologii były to piękne czasy: uczeni doszli mianowicie do wniosku, że przepowiadanie przyszłości z rąk wróżek przejść powinno w ręce ludzi z fachowym przygotowaniem, rocznikami statystycznymi w ręku i komputerami karmionymi pożywną strawą danych. Ekstrapolacja stała się boginią: przedłużano na wykresach krzywe wzrostu, analizowano zależność nowych odkryć od finansowych nakładów na badania, wyznaczano przybliżone daty przełamywania kolejnych barier na drodze do powszechnego szczęścia i dobrobytu, pokonywano (na papierze) groźbę raka i innych trapiących ludzkość chorób. Futurolog stał się guru tej epoki: on bowiem wiedział, ku czemu wszystko zmierza, a jeśli nawet mylił się czasami, to i tak — w jego imieniu i na jego rzecz — zwyciężyć miała statystyka.
|
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 2 |