Powrót z gwiazd
( głosowano 67 razy )
Image

Powrót z gwiazd to historia astronauty, który na skutek paradoksu czasowego Einsteina powrócił z wyprawy w Kosmos na Ziemię, gdzie tymczasem minęło półtora stulecia. Astronauta próbuje zrozumieć i zaakceptować ziemską cywilizację, która zrezygnowała z podejmowania ryzyka na rzecz bezpieczeństwa i dostatku. Fascynująca wizja Ziemi jako „obcej planety", na której — by żyć tam dalej - trzeba na nowo doświadczyć na sobie problemów sensu egzystencji, dobra i zła, swobody i zniewolenia, agresji i miłości.

 

Recenzje
Dodaj Szukaj
Powroty zwykle zaskakują
dreg (83.4.80.xxx) 2009-02-19 20:27:55

"Powrót z gwiazd" jest jedną z niewielu książek, w których Lem opisuje relacje damsko-męskie. Z tego powodu można ją uznać za wyjątkową. Jednak jeśli ktoś oczekuje romantyzmu, czy jakiegoś emocjonalnego napięcia między bohaterami, pojedniania dusz czy innych tego typu doznań - to się zawiedzie. Mnie te postacie wprost denerwowały, a relacje między nimi przypominały mi trochę te z "Wehikułu czasu" Wellsa - równie infantylne.

Moim zdaniem ta książka byłaby dobrą pozycją w "Bibliotece XXI wieku", głównie ze względu na przedstawioną przez Lema, ciekawą kwestię beteryzacji, czyli "odagresywniania ludzi". Jednak wtedy, stojąc na nieistniejącej półce w nieistniejącej bibliotece, "Powrót z gwiazd" musiałby zostać pozbawiony tego, co jest w nim chyba najciekawsze - opisu postawy głównego bohatera wobec nieznanej rzeczywistości i pokazania sposobu w jaki radzi sobie z nowym stanem rzeczy.

Podsumowując - jeśli potrzebujesz książki na piknik, popołudnie w parku albo pod namiot, to wśród innych propozycji, "Powrót z gwiazd" jest również wart rozważenia.
Książka niedoceniona?
J.A.M. (83.29.124.xxx) 2009-02-28 19:30:25

Aby dobrze przeżyć "Powrót z gwiazd" najlepiej będzie by Czytelnik nie czytał wcześniej żadnej recenzji - niech poznaje świat dalekiej przyszłości razem z głównym bohaterem, niech poznaje głównego bohatera razem z mieszkańcami przyszłego świata.

Choć sam Lem nie przepadał za tą powieścią, nie warto wsłuchiwać się tę opinię Autora. Dla szalenie precyzyjnego Lema pewne niedociągnięcia natury fizycznej (niedokładna zgodność z teorią Einsteina) zepsuły tę książkę. Dla Czytelnika "Powrót z gwiazd" jest jednak wyśmienitą przygodą i zmusza do refleksji nie mniej niż inne dzieła Mistrza.

Biorąc do ręki książkę otrzymujemy jednocześnie kilka złożonych wątków. Jest tam zarówno i problem rozwoju technologicznego i problem niewieścienia męskiej części społeczeństwa. Znajdujemy tam problem człowieka zagubionego (czy aby na pewno tylko przez specyficzną różnicę pokoleń?), ale również tajemnicę ludzkiego pędu w nieznane. Chyba nigdzie indziej nie spotykamy u Lema tak namacalnych uczuć międzyludzkich: damsko-męskiej miłości, męskiej przyjaźni, lojalności i zaufania. A może bardziej niż niedociągnięcia naukowego Autor wstydzi się tego, że odkrył fragment swojej intymnej osobowości?
Jedna z najlepszych jakie czytalem...
marti (83.7.158.xxx) 2010-01-17 15:02:52

O samotnosci, o czlowieczenstwie.
Do tego niesamowita wizja miasta przyszlosci - chcialbym zobaczyc film na jej podstawie - ale taki wysokobudzetowy...

Powiem szczerze, watek milosny zupelnie nie przeszkadza... a jako facet.. chetnie poznalbym taka Nais.. :)
Ambrose (87.204.150.xxx) 2010-05-16 10:10:13

"Powrót z gwiazd", to kolejne wielkie dzieło mistrza. Książka opowiada o losach astronauty Hala, który po wyprawie do dalekiego Fomalhaut wraca wreszcie na Ziemię.
Jednak tutaj spotyka go szereg niespodzianek - co najważniejsze, nasz bohater trafia do całkiem innego świata, niż ten z którego wyruszył. Na Ziemi, minęło już ponad sto lat od jego wylotu. Nie ma już starych przyjaciół, rodziny, znajomych, a co najgorsze, całe społeczeństwo jest zupełnie obce. Hal dowiaduje się, że ludzkość została poddana procesowi betryzacji, czyli zabiegowi usuwającemu z psychiki ludzkiej skłonności do agresji.
Problemy pojawiają się od początku powrotu na Ziemię. Lem raczy nas niesamowitym opisem portu ziemskiego - całość oglądamy z punktu widzenia bohatera i podobnie jak on jesteśmy niezwykle zagubieni. Na dobrą sprawę, ciągle zastanawiamy się, czy jesteśmy już na naszym macierzystym globie, czy jeszcze gdzieś w Kosmosie. Atakuje nas cała paleta barw, zalewa nas ogrom urządzeń i zwyczajów, o których nie mamy zielonego pojęcia. Jedyną kotwicą w tym strasznym, nowym świecie okazuje się miłość, którą udaje się odnaleźć Halowi.
"Powrót z gwiazd" to dzieło niekonwencjonalne, mimo, że nie ma w nim ani słowa o obcych cywilizacjach, wydaje się, że książka uwidacznia sceptycyzm Lema w kwestii porozumienia z "Innymi". Jak bowiem możemy nawiązać kontakt z diametralnie obcymi nam istotami, skoro mamy tak niesamowite problemy z porozumieniem się z przyszłymi pokoleniami ?
Fomalhout czy Arktur?
vega (70.69.162.xxx) 2010-07-02 01:32:56

Wyprawa opisana w tej powieści Lema odbywa się niby do konstelacji Fomalhout. Ale my wiemy, że Fomalhout jest główną gwiazdę w konstalacji Ryby Południowej. Sama zresztą nazwa na to wskazuje: Fomalhout znaczy "usta ryby (południowej)". Główny bohater powieści, Hal, opisuje w jednej ze swoich relacji, że raz znaleźli się oni w pobliżu Arktura. Jednakze, to musi być pomylka, albowiem Fomalhout jest oddalona on Arktura o 57 lat świetlnych, odleglość kątowa pomiedzy nimi (jako widoma z Ziemi) wynosi 134 stopnie (czyli są położone omalże w przeciwnych kierunkach!), a 57 lat świetnych to odległość większa niż ta z Ziemi do Fomalhout (25 l.ś.) albo do Arktura (37 l.ś.) Jakże więc pogodzić aż taką rozbieżność docelowej wizyty?

Obca planeta Ziemia
Gregshow (31.174.210.xxx) 2011-05-18 19:30:39

Kevin miażdży ręce przy witaniu się, wyróżnia się z tłumu wysokością i siwymi włosami...
Pomysł Stanisława Lema na książkę, według mnie bardzo ciekawy, opisuje on tu naszą planetę w przyszłości, co powinno zmusić nas do myślenia, bo wiemy, że autor "Powrotu z gwiazd" był świetnym wizjonerem. Żadne dzieło Lema nie jest banalne, to - również. Opis Ziemi przyszłości jest niesamowicie szczegółowy (jak oczywiście opisy Lema we wszystkich książkach). Nie ma tu wartkiej, szybkiej akcji, ale to nie jest prosta sensacyjka. Niemalże każdy dialog jest powodem do rozważań. Więc wszystkim przy jej czytaniu życzę spokoju i mimo wszystko polecam ją jako jedną z pierwszych książek Stanisława Lema do przeczytania.
Trzeba z żywymi naprzód iść...
reversed (83.23.122.xxx) 2011-07-10 00:24:32

Nie pamiętam już, którą z kolei przeczytanych przeze mnie opowieści Lema był "Powrót". Pamiętam jednak, że odłożyłem tę książkę dopiero po kilku cyklach wyczytywania szczegółów o Terminalu, o Mieście i o tym, co działo się po starcie "Prometeusza/Ulyssesa". Długo natomiast na swoją kolej doczytywania musiały poczekać inne kawałki.

"Powrót" zirytował mnie oportunizmem Hala. Tradycyjna koszula i prujący się swetr uznałem za graniczące z infantylizmem, bo nie tego właśnie spodziewałem się po twardzielu, którego nie zmógł Kosmos i nie zabiło pospołu szaleństwo przyjaciela na Kerenei z rozbłyskiem nad Arkturem. Zrazu rację przyznałem tym, którzy ten pośpiech do powrotu Bregga do Miasta uważali za przedwczesny i asekurowali dyskretnym nadzorem. Później jednak byłem z Halem całym sercem, a ci asekuranci zwyczajnie mnie wkurzali.

127 lat to szmat czasu i nikt przy zdrowych zmysłach nie ośmieli się chyba twierdzić, że po powrocie będzie na Ziemi tak samo jak przed startem ku gwiazdom. Stereotyp tego rozumowania polega na utożsamieniu zmian li tylko z postępem technicznym i czynieniu otoczenia przyjaźniejszym (wygodniejszym?) człowiekowi. Tymczasem sens tych nieuchronnych zmian sięga dalej obejmując także to, że zmienimy się w środku, że zmieni się nasza "moralność", system wartości, relacje międzyosobnicze, i tak dalej... Nadal jednak będziemy mieli swoje sprawy, będziemy "się brać", będziemy jeździć na wakacje.

Hal to wie, ale z maniakalnym uporem stara się tłumaczyć nowe społeczeństwo na stare, które pamięta, a przecież chłonie historię tych zmian np. wejście w dorosłość pierwszego pokolenia betryzowanych. I jeszcze to maniakalne upodobanie do sportów walki w starym stylu (czyli tym "prawdziwym" z agresją, dzikością jazdy bez parastatu i czasami krwią jak wtedy, gdy zaliczy się cios w sparringu z przyjacielem?) przeciwstawiane rzekomemu nihilizmowi betryzowanego (zinfantylizowanego?) społeczeństwa. Nie rozumiem tego do dziś po kolejnych kilku czytaniach "Powrotu" chyba, że Bregg wrócił technicznie, ale do ludzi n i e c h c e wrócić. Ja natomiast za wszelką chciałem, żeby chciał i wrócił. Skoro jednak nie, to tak sobie myślę, że słusznie trzeba go trzymać z dala od kolejnych wypraw ku gwiazdom, bo może zbzikować jeszcze bardziej.

Jak przed laty tak i dziś fascynuje mnie oszałamiający zgiełk i nieustający pęd betryzowanego Dworca kosmicznego. Jednakowoż przy tej całej fascynacji (rasty, glidery, dukty, eskale, obwody, ...), zgubiłbym się w nim jak Hal - to pewne, gdybym rozminął się z kimś z Adaptu. Bonsów pochłonąłbym jednak całą kopę, bo są pyszne!
Napisz recenzję
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
yaskier.pl