Wajda nosił się przez jakiś czas z myślą o ekranizacji Kongresu. Bardzo go to fascynowało w tym okresie - wyobrażał sobie jakiś wielki hotel, w którym mógłby umieścić akcję... nawet taki odnalazł. Ale to też się w końcu rozbiło na pieniądzach, bo okazało się za drogie.
Mogłoby być ciekawie, przez ten wspaniały świat zaczyna przezierać drugi, koszmarny. Prawda? W dalszym ciągu twierdzę, że to mogłoby być bardzo interesujące, ale musiałbym do tego znaleźć jakiegoś Kubricka, by zaistniało duchowe pokrewieństwo między autorem scenariusza a reżyserem.
|