Ogród ciemności

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

lem ogrod ciemnosciŻaden pisarz nie potrafiłby swobodnie poruszać się wśród tylu stylów i gatunków literackich, a zatem Stanisław Lem nie istnieje — uznał przed laty Philip K. Dick. Dwadzieścia utworów zawartych w niniejszym tomie zdaje się potwierdzać jego tezę. Opowiadania powstałe na przestrzeni niemal czterdziestu lat sprawiają wrażenie, jakby rzeczywiście nie mogły wyjść spod pióra tylko jednego pisarza. Choć mają i cechę wspólną: zdecydowana większość podszyta jest gorzką ironią. Z jej obecności tak autor tłumaczył się przyjacielowi i tłumaczowi Michaelowi Kandlowi:

Oczywiście, humor mój jest infernalny. O to właśnie szło, inaczej, myślę, lektura byłaby już nadto odpychająca. Lukier dowcipu osładza pigułkę tylko w momencie jej połykania, potem pozostaje gorycz, której, nie muszę chyba Pana zapewniać o tym, nie wymyśliłem sobie prywatnie, bo pochodzi ona raczej z zewnątrz, tj. ze świata, w jakim żyjemy.

list do Michaela Kandla, Kraków, 24 marca 1972

SPIS TREŚCI:

  • Ogród ciemności
  • Prawda
  • Sto trzydzieści siedem sekund („Cyberiada”)
  • Wyprawa trzecia, czyli smoki prawdopodobieństwa („Cyberiada”)
  • Cezar Kouska: „De impossibilitate vitae”; „De impossibilitate prognoscendi” („Doskonała próżnia”)
  • Altruizyna, czyli opowieść prawdziwa o tym, jak pustelnik Dobrycy Kosmos uszczęśliwić zapragnął i co z tego wynikło („Cyberiada”)
  • Horst Aspernicus: „Der Völkermord. I. Die Endlösung als Erlösung. II. FremdkörperTod” („Prowokacja”)
  • J. Johnson and S. Johnson: „One human minute” („Prowokacja”)
  • Alfred Zellermann: „Gruppenführer Louis XVI” („Doskonała próżnia”)
  • Ananke („Opowieści o pilocie Pirxie”)
  • Wyprawa szósta, czyli jak Trurl i Klapaucjusz demona drugiego rodzaju stworzyli, aby zbójcę Gębona pokonać („Cyberiada”)
  • Bajka o trzech maszynach opowiadających króla Genialona („Cyberiada”)
  • Reginald Gulliver: Eruntyka. („Wielkość urojona”)
  • Podróż jedenasta („Dzienniki gwiazdowe”)
  • Podróż ósma („Dzienniki gwiazdowe”)
  • Podróż dwudziesta druga („Dzienniki gwiazdowe”)
  • Podróż siódma („Dzienniki gwiazdowe”)
  • Kobyszczę („Cyberiada”)
  • Powtórka („Cyberiada”)
  • Czarne i białe

Co więc mnie uderza w tej książce? Może najbardziej widoczna w niej fascynacja baśniową dziwnością opisywanych w niej światów. Już w drugim opowiadaniu tomu, „Prawdzie”, cudem ocalony z katastrofy spowodowanej przez eksperymenty nad plazmą uczony wyznaje, że zaobserwował w następstwie celowo wywołanej eksplozji powstanie osobliwych istot, które żyć mogły jedynie w „gwiazdowych” temperaturach. Bohater opowieści to ulubiony przez Lema przykład uczonego, który w swych odkryciach wysforował się tak daleko przed innych, że musi bezskutecznie walczyć o ich uznanie. Nieco inaczej jest w opowiadaniu „Sto trzydzieści siedem sekund”, gdzie połączone ze sobą komputery z całego świata niespodzianie wykazują się zdolnością do przewidywania przyszłości, wyprzedzając zdarzenia o tytułowe 137 sekund. Ale nie to jest w opowiadaniu prawdziwym, sięgającym w przyszłość odkryciem, a rola poznawcza, jaką Lem przypisuje nieznanym jeszcze wówczas komputerowym sieciom. Tomasz Lem wybierając te i kolejne opowieści postępuje na pozór wstecz: od uporządkowanych przez swego ojca cykli przygód kosmicznych podróżników wraca do swoistej mieszaniny wydobytych z różnych cykli fabuł, jak gdyby podkreślając z jednej strony niezwykłość i różnorodność światów, które zwiedzają stworzeni przez ojca bohaterowie, a z drugiej – obserwując jak niecodzienne, nieposłuszne stereotypom myślowym są proponowane przezeń sposoby opanowywania owych światów przez intelektualną analizę. Czasem ma to charakter żartu – jak w przypadku dowodzenia niemożliwości istnienia ludzi, których powstanie z genowej loterii pokoleń, wirujących w dodatku na losowej karuzeli życia, pozwala rzekomo ocenić szansę ich narodzin liczbą jeden do (niemal) nieskończoności, czyli zera (ta „niemożliwość” wynika z popełnionego najwyraźniej celowo logicznego błędu). Swoją drogą, żarty matematyczne czy logiczne Lema cenione były najwyżej przez profesjonalistów w tych dziedzinach, którzy pękali ze śmiechu, czytając np. brawurowy wywód o różnych typach nieistnienia smoków w świetle teorii prawdopodobieństwa. Ta suwerenność bawiącego się zagadkami świata umysłu prędko jednak objawi swe granice.

posłowie prof. Jerzego Jarzębskiego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *