Materia i wartości
Materia i wartości. Neolukrecjanizm Stanisława Lema
( głosowano 23 razy )

Image

W niniejszej pracy, aspirującej do miana filozoficznej monografii, pogląd na świat Stanisława Lema uchwycony został na tle klasycznych w filozofii stanowisk i przedstawiony jako neolukrecjanizm. Człowiek jawi się w nim, jak u Lukrecjusza, jako emanacja Kosmosu. Dla obu tych posępnych racjonalistów, których dzielą dwa tysiąclecia, centralnymi kategoriami metafizycznymi są atom i przypadek, a rozumstanowi najgłębszą zagadkę, ale też jedyną pociechę. W odróżnieniu od Rzymianina, choć w duchu jego De rerum natura, przepojony chrześcijańską kulturą Lem mógł intelektualnie stawić czoła potędze nauki, zwłaszcza najnowszej. Nikt przed nim nie objaśnił tak dobitnie ludzkiego sensu jej dokonań

"Wielkość Lema i jego myśli - dowodzi Okołowski - polega na tym, że właściwie nie należy do konkretnych czasów, że ma wymiar ponadczasowy, klasyczny, że odsyła do samych źródeł i korzeni refleksji człowieka nad światem - a więc do filozofii starożytnej. Dochodzimy w ten sposób do kluczowe­go miejsca interpretacji Okołowskiego - iż filozofia Lema jest pokrewna myśli Lukrecjusza, że jest neolukrecjanizmem, że Lem to współczesny Lukrecjusz [...]. O ile wiem, ów pomysł interpretacyjny Okołowskiego jest całkowicie autorski, orygi­nalny, zaświadczający o prawdziwie filozoficznej inwencji autora pracy. Wydaje się również (i także na tym polega jego zaleta) niezwykle trafny, odkrywczy, a zarazem w swej odkrywczości naturalny, prosty i elegancki". (z recenzji Janusza Dobieszewskiego)

"Materia i wartości. Neolukrecjanizm Stanisława Lema"
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego
Rok: 2010
Ilość stron: 562 s.
Oprawa: miękka
Wymiar: 140x205 mm
ISBN: 978-83-235-0664-5

 
Zakończenie

Prawie pół wieku temu niemiecki filozof Arnold Gehlen skonstatował pewien szczególny fakt. Napisał:

Zaszło coś, czego niemal nie zauważono, a co przecież jest niezwykłe: oto z filozofii wypędzono racjonalność, dla której filozofia była azylem przez dwa tysiące lat. Być może racjonalność dzisiaj przeniknęła w sam proces przemysłowy albo powędrowała do kilku pisarzy.1

Dwie dekady wcześniej francuski prozaik z filozoficznymi ambicjami, laureat Nagrody Nobla Albert Camus odnotował fakt inny. Ujął go tak:

Dawni filozofowie (i słusznie) znacznie więcej myśleli, niż czytali. Dlatego trzymali się tak ściśle konkretu. Druk to zmienił. Czyta się więcej, niż myśli. Nie mamy filozofów, tylko komentatorów. (...) nadszedł wiek profesorów filozofii, którzy zajmują się filozofami. Postawa skromna i bezsilna zarazem. Myśliciel, który rozpocząłby książkę od słów: "Rozważmy rzeczy u początku", wystawiłby się na kpiny. (...) A jednak...2

A jednak, chciałoby się dokończyć, mamy Lema, z którego kpić trudno, nie chcąc samemu się ośmieszyć. A ten "rozważa rzeczy u początku". Ponadto, co zgodne z pierwszą konstatacją, myśl tego szczególnego literata, który był świadkiem procesu przemysłowego, charakteryzuje się rzadką dziś niepodatnością na bzdurę, czyli racjonalnością.

Stanisław Lem rozpoczął swą twórczą działalność mniej więcej w czasie, w którym tworzyli Gehlen i Camus. Od tamtej pory notujemy w światowej filozofii fakt jej instytucjonalnej eksplozji, ale również jej narastającej ideowej pustki. Mimo dziesiątków tysięcy filozoficznych profesur w drugiej połowie XX w. nie narodziła się myśl nowa i na miarę tej Wittgensteina, Poppera, Heideggera czy Freuda. Tym bardziej na uwagę zasługuje fakt, że światowy rozgłos zyskał w tym czasie polski pisarz. Przybył spoza uniwersytetu i spoza wszelkich gremiów nadających ton epoce, przynosząc myśl własną. To ona w istocie utwierdziła jego renomę, tak jak jego beletrystyczna wyobraźnia - dziś już nie tak popularna - ją wszczęła. Po gigantach w rodzaju Arystotelesa czy Wittgensteina w filozofii zwykle przychodzi ktoś skromniejszy, co nie znaczy, że nie genialny.

Filozofia Lema, chociaż zawarta w pismach, nie była dotychczas i nadal nie jest w całości widoczna. Krystalizuje dopiero na naszych oczach - w analogiczny sposób, w jaki przez wieki wynurzały się z manuskryptów inne systemy myślowe. Zgadza się to z ideą Filozofii przypadku, gdzie zostało powiedziane:

nowe dzieło "nie jest nim od razu", ale się nim dopiero, w obcowaniu z czytelnikami, staje.3

Dodalibyśmy, już nie słowami Lema, ale Poppera, że aby tak stać się mogło, dzieło musi być "księgą samą w sobie": "potencjalność bycia zrozumianym (...) czyni (bowiem - P.O.) z przedmiotu książkę"4. Zgodnie z wyżej przytoczonym, kontur doktryny wyłonił się już z czterdziestu milionów książek Lema, które przeczytał świat.

 

 
Spis treści

SPIS TREŚCI:

Wstęp 11


I. Życie i dzieło Stanisława Lema. Główne idee 19

Rozdział 1. Sylwetka filozofa i pisarza 21
1. Życie
21
2. Twórczość
32
3. Osobowość
36


Rozdział 2. Główne idee filozoficzne: filozofia człowieka 44
1. Teza główna: determinizm społeczny
44
2. Asymetria dobra i zła
53
3. Dewastacja kultury 56
4.  Natywizm antropologiczny
67
5. Antropologiczny manicheizm
72
6. Paulinizm antropologiczny i religijność 84
7.  Naturalizm: istota języka i Lema 89
8.  Prawda, antropologia wiedzy, empiryzm
94
9.  Racjonalizm, o fenomenach psi, socjologia wiedzy
103
10. Koneksje ideowe, literatura o Lemie i miejsce Lema w filozofii
116
 


yaskier.pl