Artykuły o Lemie
Szanse science-fiction

Jan Błoński

"Życie Literackie" nr 497, rok 1961

    Stanisław Lem dotknął wszystkich prawie możliwości, jakie daje pisarzowi współczesna science-fiction. Można nawet powiedzieć, że w swojej - chronologicznie zwięzłej, lecz ilościowo obfitej - twórczości powtórzył niejako ewolucję gatunku: w istocie, rozpoczął od powiastek prostych, ufnych, krzepiących ("Astronauci", "Obłok Magellana"), by wkrótce dojść zarówno do parodii ("Dzienniki gwiazdowe Ijona Tichego"), jak do apokaliptycznej i koncentracyjnej wizji "najgorszego z możliwych światów" ("Eden"). Co więcej - systematycznie sprawdzał szanse literackie, które przynosi fantazja naukowa: Lem rzeczywiście obszedł science-fiction dookoła, tak iż będąc w Polsce praktycznie jedynym, jest także - jeśli wolno powiedzieć - wystarczającym przedstawicielem rodzaju, który reprezentuje: z ogródka science-fiction zerwał jeżeli nie najpiękniejsze, to na pewno najbardziej charakterystyczne kwiatki. Stąd radość i oszczędność dla krytyka, który - przeglądając Lema - rozporządza zarazem doskonałą kolekcją próbek rozmaitych odmian utopii naukowej.

Więcej…
 
Ojciec

lemNie zamierzam trzymać się kanonu tekstów pisanych „w rocznicę śmierci". Po pierwsze, nie potrafię; po drugie, rocznicę urodzin uważam za godniejszą upamiętnienia niż rocznicę śmierci; po trzecie zaś dlatego, iż przypuszczam, że nie życzyłby sobie tego mój Ojciec. Przed laty, na wiele lat przed moim urodzeniem, wybrał się na cmentarz, żeby towarzyszyć mojej przyszłej matce przy porządkach na grobie teścia. Z pewną zgrozą, ale i śmiechem opowiadała mi po latach, że rozsiadł się na sąsiednim grobie i spokojnie zajął lekturą „Szpilek", od czasu do czasu wybuchając śmiechem. Nie czynił tego z braku szacunku dla zmarłych – Ojciec po prostu nie uznawał konwenansów. Z perspektywy czasu nabrałem przekonania, że niekiedy w ogóle nie zdawał sobie sprawy z ich istnienia.

Więcej…
 
Stanisław Lem czyli życie spełnione
Odszedł na kilka miesięcy przed osiemdziesiątymi piątymi urodzinami. Ostatni felieton dla „Tygodnika” podyktował 9 lutego, w przeddzień ataku choroby, której lekarze nie zdołali już opanować. Stanisław Lem – pisarz, mędrzec, wizjoner. Dla nas także – autor i przyjaciel, który na tych łamach debiutował blisko sześćdziesiąt lat temu.


1.
Rodzice przyszłego pisarza zaręczyli się jeszcze przed I wojną światową, ślub jednak musiał zostać odłożony, bowiem Samuel Lem, lwowski lekarz, zmobilizowany został do armii austriackiej i po upadku twierdzy Przemyśl trafił do niewoli rosyjskiej, do obozu jenieckiego w Azji Środkowej. Po powrocie do Lwowa został asystentem na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza. Był cenionym laryngologiem, za młodu zaś – jak wspominał syn – parał się także literaturą; publikował wiersze i prozę w lwowskiej prasie.
Więcej…
 


Pro Auctore
Joga Kraków