(USA, 2002) Dramat/Science-Fiction czas 99 min., dozw. od 15 lat
Reżyseria: Steven Soderbergh Scenariusz: Steven Soderbergh Na podstawie książki: Stanisława Lema
Obsada:
Chris Kelvin: George Clooney Rheya Kelvin: Natascha McElhone Dr Helen Gordon: Viola Davis Snow: Jeremy Davies Gibarian: Ulrich Tukur
Zdjęcia: Steven Soderbergh Muzyka : Cliff Martinez Scenografia: Philip Messina Montaż: Steven Soderbergh Kostiumy: Milena Canonero Produkcja: James Cameron
Nie wszystkie moje koncepcje podobały się szefom Foxa. Sporo jednak wywalczyłem, choc konieczne były także kompromisy. Ten film był dla mnie nowym doświadczeniem. To najambitniejsza, ale i najtrudniejsza rzecz, jaką do tej pory zrobiłem.
Podobno nie lubi pan filmów science fiction. Dlaczego zatem podjął się pan ekranizacji powieści Stanisława Lema?
Steven Soderbergh: Fantastyka filmowa, pełna efektów specjalnych, rzeczywiście mnie nie pociąga. Nadal nie jestem fanem SF, ale „Solaris” to nie jest klasyczne science fiction, tylko rodzaj kosmicznej psychodramy. Zafascynowało mnie tu bogactwo interpretacji psychologicznych i filozoficznych. Wzajemna gra i relacje wydarzeń, które rozgrywają się w umyśle i w pamięci bohatera, oraz sposób, w jaki rzutują na to, co dzieje się z jego życiem w przestrzeni kosmicznej.
O ile pamiętam, nigdy się jeszcze nie zdarzyło, bym na łamach "Tygodnika Powszechnego" mówił cokolwiek o własnej beletrystyce. Czynię jednak wyjątek w związku z filmem Stevena Soderbergha wedle mojej powieści "Solaris".
Po premierze tego filmu, będącego tak zwanym remake, czyli powtórką, jako że pierwszy zekranizował "Solaris" Tarkowski, zdążyłem się już zapoznać ze znaczną liczbą krytyk ogłoszonych w amerykańskiej prasie. Rozrzut ocen i interpretacji jest ogromny. Amerykanie mają dziecinny zwyczaj stawiania ocen jak na świadectwach - A, B, C i tak dalej - więc jedni dają "A", najwięcej jest "B", trochę "C".
Niektóre recenzje, na przykład w "New York Timesie", głoszą, że jest to love story, miłość w kosmosie. O filmie samym, którego nie widziałem i którego scenariusza nie znam, nic powiedzieć nie mogę, poza tym, co odbija się w recenzjach, jak twarz patrząca w wodę odbija się w jej powierzchni, choć nie bardzo dokładnie. W moim przeświadczeniu i podług mojej wiedzy książka nie jest jednak poświęcona erotycznym problemom ludzi w przestrzeni pozaziemskiej...