|
Strona 1 z 3 Marcin Bajerowicz "Nurt" 1972 (numer 8) Sprawa, o którą Lemowi chodzi przede wszystkim, daje się od biedy ująć w pytaniach: czym jest człowiek? Jakie są jego granice? Czy jest możliwy jakiś szczęśliwy finał, jakiś ostateczny sukces technologicznej i cywilizacyjnej ekspansji człowieka poza Ziemię? Jaka jest jego sytuacja w świecie? Są to pytania, które stawia sobie Lem — filozof. I filozofem jest ten pisarz nade wszystko. Stanisław Lem jest jednym z najbardziej popularnych i liczących się dzisiaj w świecie twórców literatury, zwanej umownie i bardzo nieprecyzyjnie fantastyczno-naukową. W ciągu wielu lat tradycji czytelniczej narosło na temat tego gatunku literackiego szereg obiegowych i stereotypowych wyobrażeń, które mogą zaciemniać czy zakłamywać lekturę dzieł, zwanych fantastyczno-naukowymi, a zwłaszcza lekturę pisarstwa Lema. Te schematyczne nastawienia czytelnicze, to, z grubsza biorąc, oczekiwanie — w książkach o wyprawach człowieka na inne planety, o tzw. podboju kosmosu — fantastyki, sensacji, przygód, przewidywania czy uprawdopodobniania przyszłości. Literatura fantastyczno-naukowa traktowana jest często pomniejszająco, zarówno przez pisarzy jak i czytelników, jako młodzieżowa, ze szkodą dla samej młodzieży.
Lem po mistrzowsku włada różnymi, niepodobnymi do siebie konwencjami literackimi. Ma też w swoim dorobku wiele takich utworów, w których odnajdujemy wyraziste elementy wspomnianej sensacyjności, przygodowości, fantastyki. I on tworzy pewną prawdopodobną wizję przyszłej cywilizacji, przyszłe zdarzenia (np. zdobycie Marsa), przyszłe pojazdy kosmiczne, komputery, przyszłych ludzi, instytucje społeczne itp. Ale zarówno te literackie, przyszłościowe pomysły, jak i wszelkie tradycyjne akcesoria literatury fantastyczno-naukowej w żadnym wypadku nie są dla Lema celem, lecz czymś drugorzędnym, stwarzanym jak gdyby "po drodze" ku zupełnie innej sprawie. Tak to jest również w opowiadaniu "Ananke" ze zbioru "Bezsenność", skądinąd niezwykle atrakcyjnym ze względu na sensacyjną fabułę. Utwór ten będzie właśnie przedmiotem tych uwag.
Sprawa, o którą Lemowi chodzi przede wszystkim, daje się od biedy ująć w pytaniach: czym jest człowiek? Jakie są jego granice? Czy jest możliwy jakiś szczęśliwy finał, jakiś ostateczny sukces technologicznej i cywilizacyjnej ekspansji człowieka poza Ziemię? Jaka jest jego sytuacja w świecie? Są to pytania, które stawia sobie Lem — filozof. I filozofem jest ten pisarz nade wszystko.
Akcja "Ananke" rozpoczyna się na Marsie przebudzeniem bohatera Pirxa ze snu. Scena ta wprowadza od razu w istotę problematyki. Jak więc budzi się na dalekiej planecie człowiek, który należy do zwycięskiego pokolenia jej zdobywców, gdzieś na granicy wieków XXI i XXII? Pirx jest najpierw na wpół przytomny: "Wypchnęło go coś ze snu — w ciemność. (...) Nie wiedział, gdzie jest, nic nie pamiętał" (str. 166). Potem przypomina sobie swoje któreś już z kolei lądowanie na Marsie i "spacer" po tej planecie: "Siedli w burzy. Atmosfery tyle, co nic, ale przy dwustu sześćdziesięciu kilometrach na godzinę prawie nie ustoisz przy tym nędznym ciążeniu. Pod podeszwami żadnego tarcia; idąc, trzeba się wkopywać butami w piasek, dopomagać sobie grzęznącymi kostkami. I ten pył z lodowatym sykiem szorujący po kombinezonie, włażący w każdą fałdkę..." (str. 167). Mars to "rozmaz, szarawa rdza i wieczny wiatr" (str. 173) — zamiast spodziewanych cudów.
Pirx chce zapalić światło w pomieszczeniu, w którym się obudził. Zdobywca Marsa, nie mogąc znaleźć kontaktu, myśli o sobie: "Jak ślepy szczur..." (str. 168). Obiekty stacji na Marsie, tzw. Projektu, "co zbudowali, to im zasypywało, ani hotelu, ani hoteliku — nic" (str. 167). Pirx goli się, Irytuje go brak brzytwy: "Pod uchem były trzy włoski, których nie chciał wziąć aparat elektryczny" (str. 169). Intencje Lema stają się wyraźne: chodzi o podkreślenie wszelkich utrapień i niewygód codzienności, spędzanej w dodatku gdzieś na obcej planecie, która jest pozbawiona choćby najmniejszego z uroków Ziemi. Pirx zaś, mimo że minął cały wiek i że to Mars, jest najzwyklejszym, najbardziej "swojskim" człowiekiem: ma niedorzeczne sny, je sałatkę śledziową, przychodzą mu do głowy dziwaczne porównania itp.
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>
|