UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Serwis lem.pl używa informacji zapisanych za pomocą cookies (tzw. „ciasteczek”) w celach statystycznych oraz w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w Twojej przeglądarce internetowej. Korzystanie z niniejszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci końcowego urządzenia. Pliki cookies stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika i przeznaczone są do korzystania z serwisu lem.pl

Image

    Konstruktor Trurl zbudował raz ośmiopiętrową maszynę rozumną, którą, kiedy skończył najważniejszą pracę, pociągnął najpierw białym lakierem; potem narożniki pomalował liliowo, przypatrzył się z daleka i dorobił jeszcze mały deseń na froncie, a tam, gdzie można sobie było wyobrazić jej czoło, położył lekki pomarańczowy rzucik i, bardzo zadowolony z siebie, pogwizdując od niechcenia, niejako z czczego obowiązku rzucił sakramentalne pytanie, ile jest dwa razy dwa?

    Maszyna ruszyła. Najpierw zapaliły się jej lampy, zajaśniały obwody, zahuczały prądy jak wodospady, zagrały sprzężenia, potem rozżarzyły się cewki, zawirowało w niej, rozłomotało się, zadudniło i tak szedł na całą równinę hałas, aż Trurl pomyślał, że trzeba będzie sporządzić jej specjalny tłumik myślowy.

Pierwsze trzy opowiadania (Jak ocalał świat, Maszyna Trurla, Wielkie lanie) z Cyberiady ukazały się w roku 1964 w tomie Bajki robotów. Cyberiada została opublikowana po raz pierwszy w Wydawnictwie Literackim w roku 1965.

Kolejne wydania:

  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 1967 (poszerzone o Bajki robotów)
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 1972 ( poszerzone o Bajki robotów)
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 1978 ( poszerzone o Bajki robotów)
  • Verba, Chotomów 1990 (poszerzone o Bajki robotów)
  • Interart, Warszawa 1995 (poszerzone o Bajki robotów)
  • Świat Książki, Warszawa 1998
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001 (poszerzone o Bajki robotów)
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002

Bajki robotów zostały opublikowane po raz pierwszy w Wydawnictwie Literackim w roku 1964. Kolejne wydania:

  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 1967 (w tomie Cyberiada)
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 1972 (w tomie Cyberiada)
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 1978 (w tomie Cyberiada)
  • Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1983
  • „Książnica”, Katowice 1989
  • Verba, Chotomów 1990 (w tomie Cyberiada)
  • Nasza Księgarnia, Warszawa 1995
  • Interart, Warszawa 1995 (w tomie Cyberiada)
  • Siedmioróg, Wrocław 1996
  • Siedmioróg, Wrocław 1998
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001 (w tomie Cyberiada)
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005
  • Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008

Stanisław Barańczak

"Nurt" nr 8, 1972

W wypadku Lema neologizm określonego typu stanowi zawsze model całego świata przedstawianego w utworze i nawet ideologii tego utworu. Tak jest i tym razem. Obydwa zjawiska, które cechują kontaminanację anachroniczną — kontrastowość "historyczna" zestawianych członów i ich ścisłe "zazębienie" wzajemne — są w "Bajkach" a zwłaszcza w "Cyberiadzie" wiernym odwzorowaniem tego wszystkiego, co "dzieje się" na wyższych poziomach struktury utworu.

Słowo ma wszelkie właściwości dzieła, pisał kilkadziesiąt lat temu A. Potiebnia. W "formie wewnętrznej" pojedynczego słowa dadzą się dostrzec w skondensowanej formie zjawiska i procesy, które w odpowiednio zwielokrotnionych i uszczegółowionych postaciach objawiają się na wyższych "poziomach" tekstu: w sferze stylu, kompozycji, ideologii nawet. Rzecz jasna, teza Potiebni jest — jak pisano o tym wielokrotnie — skrajna i nie zawsze sprawdzalna. Istnieją wszelako takie wypowiedzi literackie, w których "forma wewnętrzna" słowa — nie każdego oczywiście: raczej pewnej klasy słów wyraziście się wyodrębniających i powtarzanych szczególnie często — istotnie staje się czymś w rodzaju miniaturowego modelu całego dzieła, włącznie z jego najbardziej rozległymi perspektywami filozoficznymi. Przypomnijmy sobie choćby Leśmiana z jego ni to archaizmami ni to neologizmami, łączącymi to, co przeszłe, i to, co przyszłe — a z drugiej strony obecną w tej poezji bergsonowską koncepcję czasu jako trwania; Tuwimowski "Bal w Operze", gdzie słowo celowo "amputowane" (jak choćby słynne "IDEOLO") jest znakiem streszczającym w sobie krytykę zdeprawowanego języka i myślenia; przypomnijmy sobie Peipera, Przybosia, Białoszewskiego...

Stanisław Grochowiak
"Nurt" 1965

Trurl i Klapaucjusz dotarli do kresu ludzkich możliwości, wszystko stało się dla nich możliwe. Wszystko - i nadal bardzo niewiele. W technicystycznym raju robotów pozostały odwieczne waśnie ludzkiego rodzaju — tyranie i zbrodnie, przesądy i banialuki, niskie instynkty i wysokie sublimacje.

Lem spróbował, po Mrożku, który hołduje pastiszowi jako wytrawny humorysta. Lem sięgnął do językowych źródeł staropolszczyzny w celu najbardziej zaskakującym. Szok, jaki pod względem językowo-stylistycznym wywołuje "Cyberiada", jest na tyle gwałtowny, aby nie rzec: brutalny, że w pierwszej chwili budzi wątpliwości, co do rangi samego zabiegu. Przez długi czas nie opuszcza czytelnika wrażenie, iż ma do czynienia z łatwizną, z artystyczną demagogią. Cóż bowiem łatwiejszego w sztuce, niż bawić się przeciwnościami; cóż bardziej ponętnego i tandetnego zarazem, niż dzieje przyszłej ery robotów opowiadać językiem zaprzeszłym, kontuszową prozą szlacheckiej gawędy?